Dubrovnik- miasto wielu schodów!

Przeglądam posty, czytam komentarze, oglądam filmiki i nagle wiem! Nie było wpisu na temat Dubrovnika! Na temat tego nieszczęsnego Dubrovnika. Dlaczego nieszczęsnego? Bo trafiło się nam zwiedzanie tego miasta na niesamowitym zmęczeniu. Kto był w tym mieście lub chociaż trochę się interesował Dubrownikiem, ten wie, że Dubrovnik, to jedne wielkie i strome schody!

Wróćmy jednak do początku, jak to się stało, że trafiliśmy do tego miasta. Wracając z Mostaru zabrała nas przecudowna rodzina z Niemiec, która mimo iż nie miała miejsca w aucie to i tak postanowiła nas zabrać. Adam całą drogę do granicy przejechał w… bagażniku! I tak też przekroczył granicę! Chwilę po jej przekroczeniu bylismy zmuszeni opuścić rodzinkę i łapać dalej stopa, tym razem na Dubrovnik.  Po tym jak znaleźliśmy odpowiednie miejsce do łapania stopa, zatrzymał się przemiły i uroczy starszy Pan. To tylko pozory! Zapakował nas do auta i sruuuuu. W miejscu, gdzie ograniczenie było do 50/h starszy pan zasuwał ponad 130/h do tego pragnę wspomnieć, że Chorwackie drogi głównie składają się z krętych i wąskich ulic! Dodatkowo Pan postanowił zrobić sobie postój na drinka! Wypił whisky i jak gdyby nigdy nic wsiadł do samochodu i jechał dalej. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jaką ulgę przeżyłam, gdy dojechaliśmy na miejsce.

Miasto nocą wydawało się naprawdę ładne, do tego bardzo spokojne. Duża liczba schodów wtedy mi w ogóle nie przeszkadzała. Uliczki piękne, malutkie. Co krok, zza bram witały nas owoce, czy to winogrona, czy figi. Do tego kwiaty, wszędzie kwiaty! Miejsce do spania też udało się całkiem sprawnie znaleźć. rozbiliśmy się na plaży, betonowej plaży. Był to jak się okazało jeden z gorszych pomysłów, gdyż w nocy strasznie wiało, a namiot nie było do końca odpowiednio przymocowany.

Rano zaczął się najgorszy koszmar. Skwer, upał, a do tego pakowanie namiotu i czas zwiedzać Dubrovnik. Człowiek po nieprzespanej nocy naprawdę potrafi był w złym nastroju. Nie potrafiłam cieszyć się z miejsca, w którym byłam i docenić to miasto. Faktycznie z niektórych miejsc dech zapierał w piersiach, do tego fani „Gry o Tron” mają co tam robić!  Najważniejszy i najbardziej znany punkt programu zwiedzania Dubrovnika, to oczywiście starówka, która jest obtoczona grubymi murami, za którymi znajduje się wielka Fontanna Onufrego, klasztor Dominikanów oraz klasztor Franciszkanów z najstarszą apteką w Europie, która działa do dziś i oczywiście wiele więcej. I teraz to co dla nas okazało się zmorą, dla wielu jest jedną z atrakcji Dubrovnika, czyli schody! Dla wielu to punkt programu, by wdrapac się na sam szczyt i podziwiać miasto z góry. Nie dziwię się, bo widok naprawdę jest imponujący, jednak niosąc na plecach ciężki plecak o niczym innym nie marzysz, jak uciekać z tego miasta.

Nidy nie byłam aż tak zmęczona, jak na tym zdjęciu powyżej. Pamiętam, że kazałam iść Adamowi zwiedzać samemu i żeby zrobił zdjęcia, a potem chciałam je zobaczyć. Okazało się jednak, że droga zwiedzania, to też droga prowadząca do opuszczenia Dubrovnika i musiałam wstać i zwiedzać razem z Adamem.  Bardzo żałuję, że nie mogliśmy sobie wtedy pozwolić na zwiedzanie bez plecaków. Zabrakło organizacji jakiegoś noclegu, by móc cieszyć się tym, co miasto oferowało. Teraz , gdy czytam opinie innych ludzi, blogi, przewodniki i oglądam zdjęcia, to chętnie bym wróciła i zwiedziła na nowo. Dałabym jeszcze jedną szansę, by polubić to miasto.

 

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz