Lizbona- dlaczego nie zwiedziliśmy stolicy Portugalii!?

Z Lizboną bardzo źle zaczęliśmy naszą znajomość. Tuż po wyjściu z auta i zjedzeniu kilku kanapek zarezerwowaliśmy nocleg w hostelu. Jak się okazało później, nocleg był w dzielnicy oddalonej od centrum miasta o jakieś 3,5km … zmęczenie i chęć odłożenia plecaków chyba  odebrało nam wtedy logiczne myślenie. Dodatkowo na miejscu okazało się, że są to pokoje 14 osobowe, w których byłam jedyną kobietą. Pierwszy raz podczas naszej podróży poczułam strach, gdyż  każdy z tych mężczyzn wyglądał tak, jakby miał co najmniej jedną  bombę  schowaną pod poduszką.

Szybko odstawiliśmy rzeczy, przebrałam się w świeże i czyste ciuchy i postanowiliśmy jeszcze skorzystać z tego, że jest jasno i trochę pozwiedzać. Już wtedy też zaczęliśmy rozmawiać o zakupie namiotu. Przestaliśmy już szukać noclegu na couchsurfingu, który nas „zawiódł” podczas tego wyjazdu.   Spacerując głównymi ulicami, prowadzącymi do centrum miasto łatwo zauważyć, że stolica Portugalii jest dokładnie taka sama jak większość stolic w Europie, czyli znajdziecie tu wiele Chińskich marketów, popularne fast-foody czy też znane marki modowe,  do tego ta wielokulturowość, która wręcz biła po oczach.

Na szczęście Lizbony, im bliżej centrum, tym robiło się ładniej!  Trafiliśmy do dzielnicy Baixa, czyli samego centrum miasta, które jest uznawane za arcydzieło oświeceniowej urbanistyki. W samym centrum tejże dzielnicy znajduje się wielki plac i Arco da Rua Augusta, czyli wielki kamienny łuk triumfalny.  Na końcu placu trafiamy do Oceanu Atlantyckiego .Co jeszcze udało się nam zwiedzić podczas jednego dnia?

Trafilśmy na  taras widokowy Miradouro de Sao Pedro de Alcantara

Widok naprawdę jest piękny, jednak gdy już tam dotarliśmy było ciemno. W nocy plac też ma swój urok. Czytałam o tym miejscu, warto skorzystać z kafejek, które się tam znajdują. Przepyszna kawa, ciasteczka, śniadanie i do tego teeen widok.Prócz tego, że praktycznie stolica Portugalii nie została przez nas zwiedzona, to z całej naszej podróży po Portugalii żałuję tego, że ominęliśmy inną piękną dzielnicę i najbardziej znane miejsce Lizbony, czyli Belem.  Bardzo chcieliśmy jechać do miasta, gdzie już będziemy mogli korzystać z uroków oceanu, więc kolejnym naszym przystankiem było Cascais.  No i pewnie zastanawiacie się dlaczego nie zostaliśmy w Lizbonie na dłużej? Doszliśmy do wniosku, że nie jest to miejsce specjalnie dobre dla nas do podróżowania z plecakiem. Tu trzeba przyjechać na weekend i po prostu w spokoju zwiedzać. Przed nami było do przejechania jeszcze pół Portugalii 🙂

Tak wygląda za dnia, zdjęcie z pinterest.pl 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz