Miasto Cascais i jego „Bramy piekieł”

Przed wyjazdem do Portugalii, mniej więcej planowałam posty jakie pojawią się na blogu. Kolejnym miał być post z  Lizbony, jednak tak mało zobaczyliśmy i tak mało jest zdjęć z tego miasta, że nie ma sensu pisać osobnego postu. Było mi przykro w czasie podróży, że nie udało się nam zwiedzić stolicy, tak jakbyśmy tego chcieli, ale w czasie podróży stopem tak już jest.  Będąc w Lizbonie zrobiliśmy szybki „Risercz” i udało się znaleźć na mapie Portugalii obiecujące miasto- Cascais.  Lekko oddaliliśmy się od naszego głównego celu, czyli Algarve, ale było warto. Piękne, ale małe miasteczko ma dużo do zaoferowania! Plaże, skałki, śliczne budowle, a do tego mniejsza ilość turystów, w porównaniu do Porto czy Lizbony, co było ogromnym plusem.

 

Do Cascais trafiliśmy w sumie z przypadku. Po pierwsze zdecydował nocleg! Udało się nam tam znaleźć w bardzo atrakcyjnej cenie pokój blisko plaży. Do pierwszej plaży było mniej więcej 200 metrów! Z Lizbony do Cascais dojechaliśmy pociągiem ze stacji Cais do Sodre. Czas przejazdu, to około 30 minut, cena biletu nie przekraczała 3 euro. Po drodze mijaliśmy słynną dzielnicę Lizbony- Belem.  Samo Cascais leży nad oceanem i do zaoferowania ma kilka plaż, ale nie samą plażą człowiek żyje! Na nas największe wrażenie zrobiły skałki, które wymagały trochę uwagi, by się nie poobijać, a mowa o Boca do Inferno, czyli brama/ usta piekieł. Miejsce, w którym Ocean Atlantycki z ogromną siłą rozbija się o skały, widok jest niesamowity, wręcz hipnotyzujący.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz