Podsumowanie roku 2017!

 

„Sens życia nie tkwi w oddychaniu, ale w chwilach, które ten oddech wstrzymują” Czyli czas podsumowania roku 2017! Nie lubię określać czy rok był dobry czy też nie, bo to nie jest tak prosto stwierdzić. Każdy ma wzloty i upadki. Lepsze i gorsze dni. Działo się naprawdę wiele. Wiele dobrych, a wręcz wspaniałych chwil, a zarazem dużo smutku, rozpaczy i trudnych dni. Jedno wiem na pewno 2017 rok był rokiem pełen wrażeń i mogę go zaliczyć do jednego z najlepszych pod względem rozwoju osobistego i zawodowego, a także pod względem rozwijania swoich pasji czyli podróżowania i gotowania. Nie ma co opowiadać o tych złych chwilach, bo przecież najważniejsze  jest to, by wyciągnąć wnioski i iść dalej, a te dobre- wspominać i tworzyć nowe. Pierwszy kwartał roku był dla mnie naprawdę ciężki i bardzo stresujący także myślę,że warto po prostu przejść od razu do kwietnia 🙂 Można powiedzieć, że w kwietniu powoli zaczynałam widzieć światełko w tunelu, co raz to więcej piekłam i czerpałam z tego niesamowitą  radość, do tego odwiedziłam Kraków z Adamem i zaczęliśmy już nasze pierwsze rozmowy na temat wyjazdu na wakacje autostopem po Bałkanach.  Dodatkowo zrobiłam kurs związany z prowadzeniem zajęć dla dzieci i rozpoczęłam swoją cudowną przygodę z „Gimnastyką dla smyka”. Można powiedzieć, że to właśnie w kwietniu stałam się instruktorem fitness dla dzieci 😀 No potem przyszedł maj. Jak maj to i majówka. Dużo propozycji, a ostatecznie na szybko szukaliśmy czegokolwiek. Udało się odwiedzić Mosznę i jej piękny zamek. Niestety pogoda nie pozwalała na 100% radość i korzystanie z atrakcji, ale i tak było fajnie! Następnie jeszcze przed końcem maja udało się wyskoczyć do Poznania. I muszę stwierdzić, że Poznań jak dla mnie przebija nawet Wrocław! I tak przez cały maj była brzydka pogoda, tak w czasie naszego pobytu w Poznaniu wyszło słoneczko. No i oczywiście pożegnalny mecz Krzysztofa Ignaczaka w Spodku, nie mogło mnie tam zabraknąć! Mecz siatkówki na wysokim poziomie, tego mi brakowało! 🙂

 

Na przełomie maja i czerwca miałam wyjazd z uczelni do Jastarni, gdzie uczyliśmy się pływać na desce, a dokładniej to poznałam co to windsurfing. I to właśnie w czerwcu pierwszy raz zdobyłam Babią Górę. Z wielkim trudem, palpitacjami serca i utrata tchu, ale udało się! Pokonałam swoje słabości i o wschodzie słońca znalazłam się na samej górze! Piękny widok i ten moment, kiedy stoisz tak wysoko, a słoneczko wstaje i budzi ludzi ze snu, coś niebywałego.   W lipcu niestety nigdzie nie byłam poza trasami Wodzisław Śląski- Katowice- Gliwice.  Jednak to były moje ostatnie dni w pracy przed miesięcznym wyjazdem na Woodstock i na naszego tripa po Europie. Miesiąc sierpień już na zawsze będzie dla mnie najpiękniejszym „momentem” w moim życiu. Ten czas, te około 31 dni najbardziej pamiętam z całego roku…hmmm trudno nie pamiętać skoro spędziłam go cały w podróży. Jak wyjechaliśmy 30 lipca, tak wróciliśmy 1 września.  Wszystko zaczęło się od Woodstocku, a skończyło na Serbii, a dokładniej Belgradzie. Cały opis naszej wyprawy znajdziecie na blogu w poprzednich postach.  Można powiedzieć, że w tym miesiącu spełniłam swoje marzenie, bo na mojej liście marzeń był właśnie wyjazd autostopem ! Tyle co przeżyłam w tym miesiącu wystarczyło już do końca roku, by zaspokoić moją ochotę na podróże. Poniżej podaje linki:

Woodsctock ,Chorwacja1 Chorwacja2 Bośnia i Hercegowina CzarnogóraAlbania Macedonia Serbia

Po powrocie było ciężko wrócić do rzeczywistości, ale praca i zajęcia z dzieciakami czekały! Koniec odpoczynku, czas wracać. W okresie od września do grudnia udało nam się  wyskoczyć do Warszawy odwiedzić znajomego Adama i niestety na tym się skończyło jeśli chodzi o podróże. Ten czas upłynął na codziennych obowiązkach, czyli pracy, studiowaniu i zajęciami z dzieciakami. Także udało się w końcu przenieść bloga na swoją domenę i od niedawna blog funkcjonuje pod nazwą makrouszkodzenia.pl Przynajmniej brzmi profesjonalniej. W planach było wiele jeśli chodzi o rozbudowę bloga, ale ostatecznie natłok obowiązków wygrał nad przyjemnościami. w między czasie lokalna gazeta z mojego miasta zainteresowała się naszą podróżą i udzieliliśmy wywiadu, który ukazał się na łamach magazynu on-line.

Wywiad

Chciałabym żeby ten nadchodzący rok upłynął mi na pieczeniu, czyli rozwijaniu swojej pasji, a także na podróżowaniu. Nie ma nic piękniejszego od odkrywania nowych miejsc!  Także kochani, szczęśliwego Nowego roku i spełniajcie marzenia 🙂

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz